Annatta - wyjaśnię to inaczej, bo to jedna ze spraw najtrudniejszych do zrozumienia. Nawet jeśli zrozumiesz to intelektualnie, trudno w to uwierzyć. Nie ma cię? Swoje istnienie uznajesz za pewnik. I zawsze możesz zadawać głupie pytania. Buddę wciąż pytano: „Jeśli cię nie ma, kto mówi? Jeśli cię nie ma, kto jest głodny? I kto idzie do miasta żebrać? Jeśli cię nie ma, kto przede mną stoi?". Cesarz Chin, Wu, zapytał Bodhidharmę: „Skoro mówisz, że cię nie ma i nie ma niczego, a pustka tworzy twoje wewnętrzne istnienie, kto więc stoi przede mną i do mnie mówi?". Bodhidharma wzruszył ramionami i rzekł: „Nie wiem". Nikt nie wie, a Budda powiada, że nikt nie może wiedzieć, gdyż nie jest to coś materialnego. Nie jest to przedmiot, nie da się tego zobaczyć, jest to nie-materialne. Budda nazywa to realizacją - gdy zrozumiesz, że wewnętrzna pustka nie może być poznana, że jest niepoznawalna, staniesz się człowiekiem zrealizowanym. Jest to trudne, dlatego objaśnię to jeszcze inaczej. Idziesz do kina. Dzieje się tam coś pięknego. Ekran jest pusty. Nagle zaczyna działać projektor. Ekran znika - zostaje zasłonięty wyświetlanymi obrazami. Czym są te obrazy? Grą światła i cienia, niczym innym widzisz, jak na ekranie ktoś rzuca włócznią, która leci bardzo "O. Lecz co tak naprawdę się dzieje? Ruch na ekranie jest tylko pozorny, tak naprawdę w rzeczywistości film nie jest niczym żywym, nie przedstawia ruchu, wszystkie jego sceny są nieruchome. Pozorny ruch wytwarzany jest sztucznie. Polega to na tym, że wiele nieruchomych klatek ukazujących włócznię w najrozmaitszych ujęciach wyświetlanych jest na ekranie tak szybko, że nie zauważysz przerw między nimi.
Zajrzyj także tutaj: Tomasz Rozwadowski